W przypadku każdego biletu przejazdowego musimy podać odpowiednie dane. Jest to numer rejestracyjny pojazdu, data i godzina rozpoczęcia przejazdu autostradą oraz planowana przez nas trasa. W przypadku aplikacji Autopay będzie także konieczne podanie adresu e-mail oraz nr telefonu, markę pojazdu i źródło płatności. Zobacz także:
Tak podszedł do meczu z Francją. Zdjęcie Roberta Lewandowskiego hitem w sieci. Tak podszedł do meczu z Francją. matd 04.12.2022 22:35. Hitem sieci stało się zdjęcie Roberta Lewandowskiego
Jednym z miejsc, które przyciąga odwiedzających ten teren, jest zlokalizowana w zabytkowych wnętrzach restauracja popularnego piłkarza, Roberta Lewandowskiego i jego wspólników. Nazwa lokalu — Nine's — nawiązuje do dziewiątki widniejącej dotychczas na koszulce polskiego napastnika.
Tym razem do żony Roberta Lewandowskiego zwrócił się Związek Katalońskich Federacji Sportowych. Organizacja zaprosiła Polkę do wzięcia udziału w 2. Międzynarodowym Kongresie Kobiet w
Siostra Roberta Lewandowskiego jakiś czas temu zdecydowała się zakończyć sportową karierę. Jak wieści donoszą, niezwykle piękna kobieta spodziewa się dziecka. Czy postanowiła skupić się na życiu rodzinnym? Piłkarz właśnie pokazał ich wspólne zdjęcie. Macierzyństwo to szczególny czas, wart wszystkich odstępstw i wyrzeczeń. Nie jedna kobieta, która dowiaduje się, że
Wojciech Kowalczyk jest jednym z tych ekspertów, który nie gryzie się w język i zawsze mówi to, co ma na myśli. Czasami używa przez to niecenzuralnych słów, co zdarzyło mu się podczas programu "Hejt Park" w Kanale Sportowym po meczu reprezentacji Polski ze Słowacją. Były napastnik kadry nazwał Roberta Lewandowskiego c***ą, co wywołało reakcję Krzysztofa Stanowskiego
Agent Roberta Lewandowskiego już wtedy wiedział, że transfer do Barcelony wypali Kolorem dominującym na nowych koszulkach Barcelony jest granatowy. W oczy rzucają się także niebiesko–czerwone pasy.
ms02Tnt. 15 maja 2022, 13:19 Oglądasz Gole Lewandowskiego z meczu Bayern – Union Berlin w 27....Gole Lewandowskiego z meczu Bayern – Union Berlin w 27....Zobacz dwa gole strzelone przez Roberta Lewandowskiego w meczu Bayern – Union Berlin w 27. kolejce Bundesligi. Polak zdobył już 31 bramek w tym sezonie ligi więcej wideo »Cała konferencja Roberta Lewandowskiego przed meczem ze Szkocją Video: tvn24 Cała konferencja Roberta Lewandowskiego przed meczem ze...Cała konferencja Roberta Lewandowskiego przed meczem ze Szkocjązobacz więcej wideo »Robert Lewandowski trenował indywidualnie przed meczem ze Szwecją Video: tvn24 Robert Lewandowski trenował indywidualnie przed meczem ze... | Robert Lewandowski trenował indywidualnie przed meczem ze więcej wideo »Wspaniała obrona bramkarza. Robert Lewandowski nie trafił do... Video: Eurosport Wspaniała obrona bramkarza. Robert Lewandowski nie trafił do...Zabrakło naprawdę niewiele! W tym meczu Roberta Lewandowskiego wyręczyli akurat więcej wideo »Asysta Roberta Lewandowskiego w meczu ze Stuttgartem Video: Eurosport/SNTV Asysta Roberta Lewandowskiego w meczu ze StuttgartemPodanie do Serge'a Gnabry'ego w 35. minucie i gol na 1:1. zobacz więcej wideo »Czy sezon 2021/22 był ostatnim, w którym Robert Lewandowski strzelał gole dla Bayernu? Foto: Getty Images | Video: SNTV Gdzie w przyszłym sezonie zagra Robert Lewandowski? Kibice tego lata muszą przygotować się na transferową sagę z wieloma zwrotami akcji. Tuż po ostatnim w tym sezonie ligowym meczu, który przypieczętował kolejny mistrzowski tytuł Bayernu Monachium, do sprawy odniósł się kolega "Lewego" z drużyny, Thomas Mueller. W sobotę, na zakończenie sezonu Bundesligi, Bayern zremisował na wyjeździe z VfL Wolfsburg 2:2, a Lewandowski zdobył jedną z bramek dla gości - po asyście Muellera. Było to 35. ligowe trafienie Polaka, który po raz siódmy w karierze został królem MuelleraPo meczu na antenie telewizji Sky kapitan reprezentacji Polski potwierdził, że przekazał już kierownictwu klubu, że nie będzie chciał podpisać kolejnej umowy. Nie wykluczył również opuszczenia Bayernu jeszcze tego lata. Ma się przenieść do Barcelony, a według telewizji Sport1 jego agent Pini Zahavi porozumiał się już z Dumą Katalonii w sprawie trzyletniego kontraktu "Lewego".- Wiele rzeczy w tej kwestii już powiedziano. Zobaczymy, co się wydarzy. Ma kontrakt do 2023 roku, co oznacza, że do tego czasu kontrolę ma Bayern. My wszyscy oczywiście jesteśmy za tym, żeby został z nami dłużej, ale wiadomo, jak to jest w tym biznesie... - powiedział 32-letni Mueller podczas fety z okazji zdobycia 10. z rzędu tytułu mistrza czasie uroczystości głos zabrał też Polak, choć nie odniósł się do kwestii transferu. Mimo chęci opuszczenia klubu, kibice reagowali na jego wystąpienie aplauzem i skandowali: "Lewy, Lewy!".- Ta armatka (trofeum króla strzelców - PAP) należy do całej drużyny. Bez asyst nigdy bym jej nie zdobył - podkreślił 33-letni napastnik. Źródło: Getty Images Robert Lewandowski z trofeum dla najlepszego strzelca Bundesligi w sezonie 2021/22"Absolutny profesjonalista"Dyrektor sportowy Hasan Salihamidzic kategorycznie wyklucza na razie możliwość transferu Lewandowskiego w tym roku. Zdaniem Muellera, nawet jeśli Polak zostanie zmuszony do pozostania w klubie na sezon 2022/23, nie potraktuje tego roku Widać, że czuje się tutaj dobrze. Jest absolutnym profesjonalistą. Każdy piłkarz, a szczególnie napastnik, kiedy wchodzi na boisko, chce być jak najlepszy - dodał wreszcie mogą świętować tytuł w Monachium z udziałem tysięcy kibiców. W poprzednich dwóch sezonach feta nie była możliwa z powodu obostrzeń związanych z pandemią COVID-19. Kolejne uroczystości planowane są na niedzielne popołudnie. Autor: Kali/TG / Źródło: PAP Zobacz równieżŚwiątek zderzyła się ze ścianą. Francuzka wyrzuciła ją z turnieju w WarszawiePowalczą o tytuł u siebie. Kawa i Rosolska w finale turnieju w Warszawie W półfinale pokonały gruzińsko-szwajcarską parę Natela Dzalamidze - Viktorija Golubic. Trzygodzinny bój Linette. Do półfinału w Pradze zabrakło niewiele Wielka szkoda, bo to mógł być najlepszy wynik doświadczonej Polki w tym sezonie. "Niech zajmie się treningami. Resztę zrobię ja". Serbska gwiazda rośnie pod opieką Djokovicia 19-latek osiągnął niedawno największy sukces w karierze, ale na pewno nie powiedział ostatniego słowa. Spektakularna klęska drugiej rakiety świata. Tak Świątek nie dogoni Estonka Anett Kontaveit nie będzie miło wspominać piątkowego meczu z Rosjanką Anastasią Potapową. Nieudany występ Kubicy na treningu przed GP Węgier Dla polskiego kierowcy testowego Alfa Romeo Racing Orlen był to ostatni występ na torze Hungaroring. Poznaliśmy wszystkich finalistów Speedwayof Nations. Problemy obrońców tytułu Reprezentacja Szwecji zwyciężyła w drugim półfinale. Drużynowego mistrza świata na żużlu poznamy w sobotę. Transmisja w Eurosporcie Extra w Playerze. Raków z pewnym awansem w pucharach. Rywale znowu bezradni Piłkarze z Częstochowy znów ograli FK Astanę i są w 3. rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy. Zaliczka wystarczyła. Lech odwiedzi Islandię Zremisował w rewanżu na wyjeździe z Dinamo Batumi 1:1 i awansował do 3. rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy. Dwa ciosy w dwie poza pucharami Na drugiej rundzie piłkarze Lechii Gdańsk zakończyli udział w Lidze Konferencji Europy. Festiwal błędów i blamażPogoni w meczu z Broendby Szczeciński zespół również żegna się z europejskimi pucharami. Vuelta a Espana czeka na Lopeza. Kolarz walczy z czasem i własnym zespołem Udział zawodnika stanął pod znakiem zapytania po zawieszeniu kolarza przez drużynę Astana po doniesieniach medialnych o jego rzekomym aresztowaniu na lotnisku w Madrycie. Wielka kraksa. Polka odczuła jej efekty Potężny zator na trasie kobiecego Tour de France. Barcelona wzmacnia obronę. Kolejny duży transfer Jules Kounde zostanie nowym kolegą Roberta Lewandowskiego. Polacy najedli się strachu w Vojens."W boksach było naprawdę gorąco" Dziennikarz Eurosportu Jakub Pieczatowski o Speedway of Nations 2022. Syn Jakuba Rzeźniczaka nie żyje "Choroba zabrała naszego Aniołka tutaj, na Ziemi Świętej". "W Bayernie cieszą się, że Lewandowski odszedł" Krytyczny wobec Polaka jest Dietmar Hammann, były piłkarz monachijskiego klubu. Traciła kolejne turnieje, teraz dała Niemkom finał. "Znów jestem niebezpieczna" Alexandra Popp z powodu kontuzji opuściła ostatnie dwa turnieje mistrzostw Europy. Speedway of Nations na żywo w Eurosporcie Extra w Playerze Od 27 do 30 lipca użytkowników Eurosportu Extra w Playerze czekają cztery dni z żużlem na najwyższym poziomie.
Aktualności dotyczące danych kontaktowych Roberta Lewandowskiego RL9. Oficjalny kontakt z Robertem Lewandowski. Zyskaj aktualny numer telefonu do Robert Lewandowski Jedynym sposobem na skontaktowanie się z Robertem Lewandowskim jest skorzystanie z formularza kontaktowego na stronie stor9. Jest to firma zajmująca się marketingiem znanych osobowości internetowych. Stor9 zostało stworzone z inicjatywy Roberta Lewandowskiego oraz jego małżonki Anny Lewandowskiej. Wiadome jest, że kontakt poprzez formularz kontaktowy zostanie najpierw przekierowany przez zespół pracujący nad stroną oraz asystentów piłkarza. Mimo to warto skorzystać z formularza i uzyskać kontakt z Robertem Lewandowskim. Jaki jest numer do Lewandowskiego? RL9 telefon Numer telefonu do Roberta Lewandowskiego nie jest dostępny. Piłkarz posiada jedynie prywatny numer kontaktowy, który nie jest dostępny w sieci. Wielu fanów Roberta chciałoby uzyskać numer do Lewandowskiego. Ze względu na prywatność takie dane nie są dostępne. Numer do Roberta Lewandowskiego: ... Istnieje również możliwość skorzystania z czatu Direct Message w aplikacji Instagram. Istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo na zobaczenie wiadomości przez piłkarza. Instagram Roberta Lewandowskiego obserwuje ponad 20 milionów osób. Piłkarz jest znany nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
zapytał(a) o 18:17 Czy zna ktoś adres e-mail albo telefon Roberta Lewandowskiego? Proszę o odpowiedż To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 18:33: Lewy nie jest na tyle [CENZURA],.nięty żeby podawać swój nr tela. Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 20:01 Adres ulica lipowa 25 adres 16. igusia55 odpowiedział(a) o 18:51: A skąd można wiedzieć takie informacje ? To adres taki prawdziwy ? no chyba raczej nie bo niby skąd by go znała raczej nikt nie zna bo nie ma takich osobistych informacji na internecie Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Robert Lewandowski. Foto: PAP REKLAMA Robert Lewandowski odszedł z Bayernu Monachium i dołączył do FC Barcelony. Okazuje się, że polski piłkarz zagwarantował sobie w umowie, że będzie grał dla Katalończyków w koszulce z konkretnym numerem. Robert Lewandowski rozstaje się z bawarskim klubem, ale nie chce rozstawać się z numerem, pod którym grał dla Bayernu Monachium. Okazuje się, że granie z 9. było dla Lewego tak ważne, że zawarł to nawet kontrakcie. REKLAMA Raczej nie chodzi tu tylko o sentyment lub o to, że nr 9. przynosił piłkarzowi szczęście przez te 8 lat w Monachium. Lewandowski stworzył markę RL9 i teraz buduje jej rozpoznawalność. W walce o ten konkretny numer na stroju nie przeszkadzał Lewandowskiemu nawet fakt, że w Barcelonie już ktoś gra – Memphis Depay. Teraz Depay będzie musiał pożegnać się z numerem. Lewandowski odszedł z Bayernu Monachium. Będzie grał dla FC Barcelony Ostatecznie transfer Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium do FC Barcelony zakończył się 16 lipca. Katalończycy zapłacili za polskiego zawodnika zawrotną sumę 45 milionów euro plus pięć kolejnych w bonusach. 33-latek opuszcza bawarski klub po ośmiu latach. Pisaliśmy o tym szerzej: Bayern Monachium porozumiał się z Barceloną ws. transferu Roberta Lewandowskiego Władze Bayernu groziły Robertowi Lewandowskiemu? „On i Ania zostali wezwani na dywanik” REKLAMA
Pini Zahavi nie wie, czym są sentymenty. W świecie futbolu nie dzieli ludzi na przyjaciół i wrogów. Wokół siebie dostrzega jedynie aktualnych, byłych lub przyszłych kontrahentów. Dlatego w topowych klubach zdają sobie sprawę, że najlepiej zacisnąć zęby i żyć z nim w zgodzie. Mają świadomość, że Pini Zahavi daje, by odebrać. I odbiera, by dać. W 2017 roku to właśnie on przeprowadził transfer Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain, a pięć lat później zaserwował Katalończykom na srebrnej tacy Roberta za mąciciela i hochsztaplera uważali go zatem kibice w Barcelonie, dzisiaj wściekają się na niego fani w Monachium. Ale to minie. Prędzej czy później również do Bayernu przyprowadzi jakiegoś zawodnika z najwyżej półki, a wtedy jeszcze gdzieś indziej usłyszy, że jest wstrętną, nienasyconą Zahaviego nie interesują tego rodzaju opinie. On pragnie tylko Zahavi – historia agenta Roberta LewandowskiegoSpis treści Pirania w bawarskim stawie Sojusznik Laporty Dziennikarskie początki Pierwszy "superagent" Czerwony dywan przed oligarchami Piłkarze-marionetki Cypryjski łącznik Transfer wszech czasówPirania w bawarskim stawieKiedy zimą 2018 roku Pini Zahavi został oficjalnie ogłoszony jako nowy przedstawiciel Roberta Lewandowskiego, działaczom Bayernu Monachium po plecach z pewnością przebiegł zimny dreszcz zaniepokojenia. Izraelskiego biznesmena trudno już bowiem dzisiaj postrzegać jako agenta sensu stricto. Czyli – człowieka opiekującego się zawodnikami, prowadzącego ich za rączkę, planującego im kariery. Oczywiście Zahavi ma w swojej grupie współpracowników odpowiedzialnych za takie zadania, natomiast on osobiście najchętniej angażuje się w największe, najbardziej intratne i prestiżowe tematy. Wkracza do akcji, gdy trzeba wykonać ruch pozornie niewykonalny. Całymi dekadami tkał wokół siebie misterną sieć biznesowo-piłkarskich powiązań, po której teraz porusza się ze swobodą i precyzją pająka. Żeby jednak Zahavi mógł wykorzystać swe rozmaite koneksje oraz zdolności negocjacyjne, potrzebny jest ruch w interesie. Najlepiej – spekulowano więc, że misją Zahaviego będzie przeforsowanie przenosin Lewandowskiego do Realu Madryt. Poniekąd potwierdziły to rewelacje „Football Leaks”, gdzie ujawniono, iż agent instruował „Lewego”, w jaki sposób powinien dokuczać władzom Bayernu. Sprawa jednak przycichła, a latem 2019 roku kapitan reprezentacji Polski podpisał nowy kontrakt z klubem. Na niezwykle korzystnych warunkach, jak na standardy agenta ponownie zaczęło być regularnie przywoływane w kontekście Bayernu przed rokiem, przy okazji rozmów na temat przedłużenia umowy z Davidem Alabą. Negocjacje ciągnęły się miesiącami, przybrały niezwykle burzliwy obrót i ostatecznie zakończyły się niepowodzeniem. Alaba, po długich trzynastu latach spędzonych w Monachium, zmienił przynależność klubową i dołączył do Realu. Niemiecka prasa za fiasko rozmów obwiniła standardowego kozła ofiarnego w takich sytuacjach, czyli Hasana Salihamidzicia. Tymczasem „Brazzo” czuł się ponoć osobiście obrażony stylem, w jakim rozmawiał z nim Pini sportowy Bayernu odniósł wrażenie, iż agent Alaby z premedytacją stawia klubowi zaporowe warunki. Zarówno jeśli chodzi o zarobki zawodnika, jak i własną prowizję. Czego zresztą Salihamidzić powiedzieć głośno nie chciał lub nie mógł, to bez ceregieli wypalił Uli Hoeness. – Zahavi to chciwa pirania. Alaba pozwala mu mieć na siebie za duży wpływ. Chodzi tylko o pieniądze – skwitował w swoim stylu honorowy prezes Bayernu w wywiadzie dla to chciwa piraniaUli HoenessPóźniej powiązane z Bayernem media donosiły, iż Zahavi celowo skomplikował, a w zasadzie to wręcz popsuł relacje Alaby z klubem, by zainstalować obrońcę w nowym zespole, co dla samego agenta było rzecz jasna o wiele bardziej opłacalne od prostego przedłużenia kontraktu. No a dzisiaj już wiemy, że zamieszanie wokół Austriaka stanowiło jedynie przedsmak transferowej burzy wokół Roberta Lewandowskiego. Także w przypadku siedmiokrotnego króla strzelców Bundesligi Zahavi zdecydował się bowiem na, ujmijmy to, wariant siłowy w kontaktach z Bayernem. Bawarczycy aż tak mocnych ciosów się chyba nie spodziewali.– Robert chce odejść z Bayernu po ośmiu latach współpracy. W tym czasie dał klubowi wszystko. Teraz, w wieku prawie 34 lat, ma szansę spełnić swoje życiowe marzenie. Ma szansę przenieść się do klubu, o którym od zawsze marzył. Dlaczego odmawiają mu tej możliwości? – pytał Izraelczyk w maju na łamach „BILD-a”. – Dla Roberta Bayern to już historia. Chce odejść tego lata. Ani jemu, ani mnie nie zależy tu na pieniądzach. Prawdą jest, że od miesięcy nie czuje się szanowany przez szefów. Bayern nie stracił Lewandowskiego jako zawodnika, ale Roberta jako człowieka. […] Robert jest bardzo inteligentną osobą, a nie tylko najlepszym napastnikiem na świecie. Dobrze wie, co się wokół niego dzieje i co planował Bayern. Robert wiedział od początku, że chcą go zastąpić Haalandem. Ojciec Erlinga potwierdził mu to wprost jakiś czas temu w osobistej rozmowie. Świat piłki nożnej jest wielki, ale nie ma w nim tajemnic.„Bayern to już historia”. „Bayern stracił Lewandowskiego jako człowieka”… Zahavi tym razem zupełnie nie dbał o subtelność. Miotał takimi tekstami, na jakie agenci piłkarscy nie decydują się właściwie nigdy. Najwyraźniej był w stu procentach przekonany, że zwycięży tę rozgrywkę. No i okazało się, że to nie on blefował, tylko działacze Bayernu, przez kilka tygodni utrzymujący z marsowymi minami, że „Lewy” wypełni swój obowiązujący do 2023 roku kontrakt.„Lewandowski odszedł kosztem swojej reputacji”. Niemieckie media o transferze PolakaSojusznik LaportyŚciągnięcie do Barcelony tak wielkiej gwiazdy jak Lewandowski, nawet biorąc poprawkę na wiek polskiego napastnika, trzeba postrzegać w kategoriach sukcesu Joana Laporty, który w marcu 2021 roku powrócił na stanowisko prezesa katalońskiego klubu. Co ciekawe, Zahavi i Laporta nie współdziałają po raz Laporta starał się o prezesurę w 2003 roku, jedną z jego najgłośniejszych obietnic wyborczych była zapowiedź sprowadzenia do klubu Davida Beckhama, który miałby stanowić ripostę Katalończyków na kolejne galaktyczne wyczyny Florentino Pereza w Realu Madryt. Słynny przywódca „Królewskich” zaczął zresztą kadencję od wyciągnięcia Luisa Figo właśnie z Barcy, a potem dokładał do kolekcji kolejnych gigantów, tworząc skład rodem z gier komputerowych. – Idea była taka, żeby znów umiejscowić Barcę w centrum zainteresowania. Tak ze sportowego, jak i medialnego punktu widzenia. Manchester United na każdym meczu towarzyskim zarabiał wówczas dwa miliony euro. My? Najwyżej 300 tysięcy. Musieliśmy sprawić, by każdy dzieciak w Singapurze czy Tokio chciał nosić koszulkę Barcelony, a nie Manchesteru – tłumaczył Laporta. Krótko mówiąc, Beckham miał zapewnić drużynie nową jakość na boisku i poza początku czerwca 2003 roku władze „Czerwonych Diabłów” dały oficjalnie zielone światło na transfer Beckhama do Barcelony, jeżeli Laporta wygra wybory. To ostatecznie przechyliło szalę zwycięstwa na jego korzyść. – Zyskaliśmy dzięki temu wiarygodność. Ludzie pomyśleli: „cholera, ci goście są w stanie pojechać do Manchesteru i przywieźć stamtąd super-gwiazdę” – wspominał Marc Ingla, wieloletni współpracownik ZahaviCała akcja okazała się jednak kampanijną było żadnego układu między ekipą Laporty oraz Manchesterem United. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, Beckham latem 2003 roku dołączył do… Realu Madryt. Jak więc wyjaśnić zachowanie Anglików, którzy de facto pomogli Laporcie w uzyskaniu prezesury? Cóż, tutaj właśnie wyłania się z cienia Pini Zahavi. To on przekonał działaczy „Czerwonych Diabłów”, by zachowali w tajemnicy porozumienie z Realem i pozowali w mediach na żywo zainteresowanych sprzedażą Beckhama do „Dumy Katalonii”. I nie trzeba chyba dodawać, iż Izraelczyk nie zrobił tego z dobroci serca. Jednym z pierwszych piłkarzy faktycznie ściągniętych na Camp Nou przez Joana Laportę został Rustu Recber – 30-letni turecki golkiper, naturalnie pochodzący ze stajni początkiTrzeba się cofnąć o kilka dekad, by dobrze zrozumieć procesy, które uczyniły Piniego Zahaviego postacią na tyle potężną na rynku brytyjskim, że aż potrafiącą wpływać na politykę komunikacyjną klubów kalibru Manchesteru United. Zresztą w jego przypadku tak naprawdę wszystko zaczęło się właśnie w urodził się 24 sierpnia 1943 roku w miejscowości Nes Cijjona, położonej na południe od Tel Awiwu. Z futbolem związał się jako 22-latek, podejmując pracę w jednej z izraelskich gazet jako dziennikarz sportowy. Szybko zyskał reputację błyskotliwego, przebojowego reportera, który łatwo nawiązuje kontakty i potrafi przywieźć z delegacji naprawdę interesujący materiał. Mimo to, w żadnej redakcji nie zagrzał miejsca dłużej, niż przez kilka lat. Zaczynał w „Hadashot Hasport”, następnie pisał dla „Yedioth Ahronoth”, później publikował między innymi na łamach „Hadashot”. W końcu jeden z kolegów zapytał go, czemu nie zapuści gdzieś korzeni. – Kiedy zmieniasz pracę, w nowej dają ci podwyżkę. A ja nie mam zamiaru do końca życia być ubogim korespondentem sportowym – odparł ponoć w życiu spragnionego luksusów reportera nastąpił w 1979 roku. – Wtedy nauczyłem się zarabiać prawdziwe pieniądze – zadebiutował wówczas jako agent, aranżując transfer obrońcy Aviego Cohena z Maccabi Tel Awiw do Liverpoolu. The Reds zapłacili za izraelskiego zawodnika 200 tysięcy funtów, a zatem całkiem sporą sumkę, jak na ówczesne realia. Choć w sumie, to wszystko zostało zainicjowane spontanicznie. Z powodu fatalnych warunków atmosferycznych, Zahavi na kilka godzin utknął na lotnisku Heathrow. Traf chciał, że natknął się tam na jednego z działaczy Liverpoolu. Rozmowa zaczęła się nieźle kleić, więc Pini z głupia frant jął namawiać Anglika, by The Reds przyjrzeli się bliżej wspomnianemu Cohenowi. Jego argumenty trafiły na podatny grunt. – Zahavi zawsze był bardzo przyjacielski. To uczciwy człowiek i świetny rozmówca – opowiadał Cohen na łamach portalu The Cohen i Bob PaisleyPini nie tylko załatwił obrońcy angaż w Liverpoolu, lecz samemu sobie zorganizował przy okazji temat godny pierwszych stron izraelskich gazet sportowych. Nie przestał być przecież dziennikarzem, więc osobiście opisał w prasie kulisy… inspirowanego przez siebie transferu. Wspominał potem, że sprowadziło to na niego gniew kolegów z branży, dlatego nie od razu poszedł za ciosem. Skupił się na robocie korespondenta, otwierając sobie w Wielkiej Brytanii coraz to nowe drzwi. Wkrótce do grona przyjaciół zaczęły go zaliczać takie sławy brytyjskiego futbolu, jak na przykład Kenny Dalglish, Ron Atkinson, Terry Venables czy Graeme Souness. Zahavi spędzał z nimi wakacje, przywoził im do Anglii rozmaite przysmaki i zawsze był gotowy wykonać dla nich jakąś drobną 1990 roku Dalglish, wówczas piastujący stanowisko managera Liverpoolu, ściągnął na Anfield izraelskiego napastnika Ronny’ego Rosenthala. Kto pośredniczył w transakcji, wiadomo. – Wszyscy dziennikarze frymarczą. Informacjami, ludźmi. Ja po prostu zacząłem robić to otwarcie – tłumaczył początkującego agenta trudno było o lepsze miejsce do spokojnego rozwijania skrzydeł, niż liga angielska przełomu lat 80. i 90. Odcięta od europejskich pucharów, hermetyczna, wręcz zacofana. Wielu brytyjskich szkoleniowców samą możliwość rozmowy z człowiekiem tak bywałym, jak Zahavi traktowało niczym okazję do poszerzenia horyzontów. Izraelczyk zwykł żartować, że trenerzy z Anglii nie wiedzieli nawet, kto jest aktualnym liderem rozgrywek w Hiszpanii czy we Włoszech. Nie mieli najmniejszego rozeznania na zagranicznych rynkach. Potrzebowali więc życzliwego doradcy, no a Pini zawsze chętnie służył im nie za robi ze sprzedaży Lewandowskiego sukces, ale długo było inaczejPierwszy „superagent”Zahavi nie ograniczał się rzecz jasna tylko do działania na wyspach. Po upadku Związku Sowieckiego przydały mu się kontakty, jakich dorobił się za żelazną kurtyną. – Pini przyjaźnił się z legendarnym trenerem Walerym Łobanowskim. Reprezentował też Wasilija Kulkowa ze Spartaka Moskwa oraz Siergieja Jurana z Dynama Kijów. Obu kupiła moja Benfica – opisywał w swojej autobiografii Sven-Goran Eriksson, trener „Orłów” w latach 1989-1992. Później serdeczna znajomość ze Szwedem pozwoliła Piniemu rozepchnąć się łokciami w Italii, gdzie współpracował między innymi z Marcelo Salasem i Juanem Sebastianem Veronem z Lazio Rzym. Obu próbował zresztą swego czasu ulokować w Manchesterze United – z Chilijczykiem się nie udało, w przypadku Argentyńczyka osiągnął sukces. Zdjęcie obrazujące swą zażyłość z sir Alexem Fergusonem Zahavi traktuje jako jedną z najbardziej drogocennych okazji transferu Ejala Berkowica do West Hamu United w 1997 roku, Zahavi usłyszał zaś o niezwykle utalentowanym wychowanku „Młotów” – Rio Ferdinandzie. Szybko oczarował młodego defensora, owinął go sobie wokół palca i zaczął sterować jego karierą. Efekt? Już w 2000 roku Anglik za 18 milionów funtów trafił do Leeds United, stając się najdroższym obrońcą w historii futbolu. „Pawie” nie nacieszyły się nim jednak zbyt długo. Dwa lata później Ferdinand ponownie znalazł się bowiem na ustach całej Wielkiej Brytanii, tym razem przenosząc się do Manchesteru United za 30 dużych rekord się, iż działacze Leeds wcale nie chcą się rozstawać ze swoją perełką. Zahavi pogroził im jednak palcem w mediach.– Muszę zaznaczyć, że Rio to lojalny żołnierz. Jeśli każą mu zostać, będzie grał i da z siebie wszystko. Leeds to jego dom. Wiem jednak, że to, czego Rio w tej chwili naprawdę pragnie, to dołączenie do Manchesteru United. Chce grać dla większego i lepszego klubu. Chce występować w Lidze Mistrzów, zdobywać tytuły i medale. Przypominam, że za rok będzie mógł aktywować klauzulę, która pozwoli mu odejść z Leeds. Nam zależy tylko na przyspieszeniu tego procesu – stwierdził agent w rozmowie z BBC. Dla angielskiej opinii publicznej był to olbrzymi szok. Jak to, piłkarz i jego otoczenie dyktują warunki klubowi? Jak to: „jeśli każą mu zostać”, skoro zawodnik ma po prostu kontrakt do wypełnienia? Zahavi już kilkadziesiąt lat temu rozumiał jednak procesy, które dzisiaj są rzecz jasna ewidentne dla każdego. Dostrzegł, że w XXI wieku rynkiem transferowym będą rządzić nie kluby, tylko piłkarze. Gwiazdy. I ich ZahaviAngielska prasa zaczęła łączyć się pierwsze artykuły, komentujące powiązania „superagenta” Zahaviego. Sfotografowano go na lotnisku w Londynie. Wsiadł do taksówki w Manchesterze. Był na kolacji z przedstawicielem Liverpoolu. Z tym się spotkał, z tamtym ponoć rozmawiał przez telefon. Zna go każdy działacz w Premier League, cenią go też politycy i przedsiębiorcy. Cały tłum gwiazd futbolu uświetnił swoją obecnością wesele jego córki. Pini, Pini, Pini. Wszędzie Pini. Okazało się, że na początku bieżącego stulecia Zahavi był w mniejszym bądź większym stopniu zaangażowany w lwią część najgłośniejszych transferów w angielskiej z jego podopiecznych, Yakubu Ayegbeni, tylko w latach 2003-2007 trzykrotnie zmienił przynależność klubową. Najpierw przeniósł się z Maccabi Hajfa do Portsmouth, następnie wylądował w Middlesbrough, a później trafił do Evertonu. Wyszło na jaw, że za pośrednictwo przy drugim z wymienionych transferów Zahavi zarobił na czysto trzy miliony funtów, co w tamtym czasie stanowiło rekord, jeśli chodzi o (ujawnioną) prowizję dla agenta. Zresztą Izraelczyk miał też chrapkę na trzeci wielki transfer z udziałem Rio Ferdinanda. W 2005 roku próbował umieścić Anglika w Chelsea. Finalnie nic z tego jednak nie wyszło i agent musiał się zadowolić wynegocjowaniem dla obrońcy najbardziej okazałego kontraktu w Manchesterze United. A może od początku o to mu chodziło? Rozmowy na temat nowej umowy trwały 16 miesięcy i w pewnym momencie atmosfera stała się tak nieprzyjemna, że Ferdinand został nawet wygwizdany na Old dał, Zahavi może odebrać. Bez sentymentów, również dla dywan przed oligarchamiKluczowym biznesowo-politycznym protektorem Piniego Zahaviego przez lata był jego przyjaciel z dzieciństwa, Ja’akow Szachar, właściciel Maccabi Hajfa. Agent mógł też liczyć na przychylność Ehuda Olmerta oraz Re’uwena Riwlina, prominentnych izraelskich polityków. Wschodnioeuropejskie szlaki przetarł przed nim natomiast Eli Azur, potentat branży medialnej i hazardowej. I warto się nad tym wątkiem przez chwilkę zatrzymać. Choć związki Zahaviego z Rosją to w sumie temat-rzeka. Pini odegrał przecież istotną rolę w wypuszczeniu dżina z butelki, czyli umożliwieniu przejęcia Chelsea przez Romana 2003 roku The Blues nieubłaganie chylili się ku bankructwu. Właściciel Ken Bates zdawał sobie sprawę, że wielkimi krokami zbliża się termin uregulowania długów, liczonych już wówczas w dziesiątkach milionów funtów, a klubowa kasa świeci pustkami. Wysłał więc Trevora Bircha, swojego zaufanego współpracownika, na rozpaczliwe poszukiwania inwestora, który uchroniłby Chelsea przed całkowitym upadkiem. Birch swoją misję zaczął od wizyty w restauracji Les Ambassadeurs, gdzie umówił się na spotkanie z dwoma piłkarskimi agentami – Jonathanem Barnettem oraz Pinim Zahavim. Zdradził im, jaka jest realna sytuacja klubu. Przyznał, że ani piłkarze, ani pracownicy Chelsea nie otrzymają następnych wynagrodzeń, a The Blues lada dzień ogłoszą niewypłacalność. O ile nie pojawi się natychmiast skontaktował go z AbramowiczSam poznał oligarchę kilka tygodni wcześniej i dowiedział się o jego pragnieniu, by wepchnąć się ze swoją fortuną na piłkarski rynek w Anglii. Ponoć Abramowicz w pierwszej kolejności chciał zainwestować w Manchester United lub Tottenham Hotspur, lecz Pini wybił mu to z głowy i podsunął lepszą koncepcję, na którą powiązany z Władimirem Putinem biznesmen przystał. A reszta, jak to się mówi, jest już historią. W Premier League rozpoczęła się zupełnie nowa era transferowych szaleństw, a przy okazji świat sportu poznał też zupełnie nowy wymiar sportswashingu. Pini Zahavi pękał z dumny, że to właśnie on tak sprytnie pokierował całą sytuacją. Miał tylko żal do Kena Batesa, że z całej transakcji nic mu nie skapnęło. – Nie dostałem w zamian nawet butelki szampana… – skarżył się.– Gdzie byłaby dzisiaj Chelsea, gdyby nie pieniądze Romana Abramowicza? – pytał potem na łamach The Guardian. – Sytuacja klubu była katastrofalna. Trevor Birch przyszedł i na kolanach błagał o pomoc. Tymczasem pieniądze Abramowicza uczyniły klub jednym z najlepszych na oczywiście i tak swoje na Stamford Bridge zarobił. Jak to on. Pośredniczył przy całym szeregu głośnych transferów, żeby wspomnieć choćby o kupnie Didiera Drogby czy Petra Cecha. Był też uwikłany w gigantyczny skandal z przenosinami Ashleya Cole’a z Arsenalu do Chelsea, aczkolwiek wyszedł z afery bez szwanku. Na jakiej zasadzie funkcjonował w klubie na pierwszym etapie rządów Abramowicza, najlepiej obrazuje zresztą anegdota opowiedziana przez Barry’ego Silkmana, innego agenta. – Chelsea od dłuższego czasu interesowała się Geremim, lecz nie było jej stać na transfer. Zaraz po wkroczeniu Abramowicza skontaktowałem się więc z Pinim Zahavim. Zapytałem, co sądzi o możliwości zakupu Geremiego. Po chwili oddzwonił. Byliśmy Kupujemy. I kupili. Żeby wszystko w życiu było takie na kontaktach z Zahavim i jego znajomymi wyszło Portsmouth. Agent zaangażował się w przemiany właścicielskie także w tym klubie, lecz w 2010 roku ekipa z Fratton Park upadła i tak naprawdę nie zdołała w pełni stanąć na nogi do Chelsea, West Ham. Najsłynniejsze puby kibiców w Londynie [REPORTAŻ]Piłkarze-marionetkiW świecie futbolu nie istnieją drzwi zamknięte przed Pinim Zahavim. Mężczyzna lubi działać sam, ale w każdym znaczącym piłkarsko kraju ma swojego człowieka, czy nawet całą grupę współpracowników, którzy informują go o najciekawszych młodych piłkarzach na danym rynku. Przed laty agent doszedł jednak do wniosku, że rola pośrednika to za mało dla osoby o jego wiedzy i możliwościach. Zainteresował go wówczas owiany złą sławą model Third-Party Ownership (TPO).W jego ramach strona trzecia – na przykład agencja managerska lub zewnętrzny fundusz inwestycyjny – może przejąć całość, czy przynajmniej część praw finansowych do danego zawodnika. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że wywraca to do góry nogami tradycyjny porządek w świecie futbolu, gdzie co do zasady przyzwyczajeni jesteśmy do sytuacji, gdy klub X płaci klubowi Y za zawodnika Z. Jednak model TPO szybko się przyjął na przykład w Ameryce Południowej, Rosji czy krajach Półwyspu Iberyjskiego. Zahavi oczywiście nie omieszkał z tego skorzystać. – Nie jestem już agentem. Posiadam piłkarzy. Dosłownie posiadam ich na własność, to jest przyszłość – powiedział jednemu ze swoich przyjaciół w 2000 roku, według ustaleń dziennikarzy New York Times. Kilka miesięcy później Gustavo Mascardi, argentyński wspólnik Zahaviego, zgarnął połowę z 10 milionów funtów odstępnego za transfer Juana Pablo Angela z River Plate do Aston piłkarzy. To jest przyszłośćPini ZahaviChyba w żadną inną sprawę od lat stroniący od kamer Zahavi aż tak mocno nie zaangażował się publicznie, jak w obronę modelu Third-Party Ownership. I trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, jaki numer Izraelczyk wykręcił przed laty ze swoim bliskim partnerem biznesowym – Kią jest Third-Party Ownership?Pisaliśmy: „W 2004 roku Corinthians było na finansowym dnie. Drugi najpopularniejszy klub Brazylii, a finansowo w strzępach. Właśnie wtedy w klubie pojawiło się Media Sports Investments. Na wejściu wyłożyło 20 milionów euro, spłacając długi. Alberto Dualib, prezydent rządzący Corinthians od dwóch dekad, przyjął ofertę. MSI przewodził pochodzący z Iranu, a wychowany w Anglii, Kia Joorabchian. Dorobił się kasy na giełdzie, ale przede wszystkim na znajomości z rosyjskim oligarchą Borisem Bieriezowskim, dla którego robił w interesy Stanach Zjednoczonych. To Bieriezowski miał stać za plecami MSI, wspólnie z gruzińskim biznesmenem Badrą Patarkatsiszwilim. Obaj panowie od budżetu mieszkali w Anglii, bo w swoim czasie dorobili się majątków w taki sposób, że później byli ścigani w swoich krajach listami gończymi. Jeden wyprowadził kasę z Aerofłotu, drugi z gruzińskiego przemysłu ciężkiego. W mediach pozowali na rzucili więc kolejne fundusze na Corinthians. Ponad 30 milionów euro sprowadziło do klubu różne gwiazdy. Transfer największej z nich, Carlosa Teveza, jeden z argentyńskich dziennikarzy, Ezequeil Fernando Moores, komentował w radiu wraz z prezydentem Boca, Mauricio Macrim:– Nie przeszkadza ci, że sprzedałeś 21-latka rosyjskiej mafii? – Boca nie sprzedało Teveza rosyjskiej mafii! Sprzedało go Corinthians…Niby racja. Ale pieniądze do Argentyny trafiły z dziwnych kont prosto z rajów podatkowych. Moores przytomnie alarmował, że to nowy sposób cwaniaczków na to, by prać brudny szmal. Te zarzuty powielał też później The Guardian, już w kontekście działalności MSI w West zrobił w Brazylii furorę, a klub wywalczył mistrzostwo. Wówczas MSI postanowiło wznieść się półkę wyżej, czyli zaatakować Europę. Latem 2006 roku chcieli wykupić West Ham United, zaczynając od umieszczenia tam Carlosa Teveza i Javiera Mascherano w ramach dwóch hitowych „transferów”. Tymczasem Corinthians, z którego już się wówczas wycofywali, legło w gruzach. Do klubu weszła policja, na Joorabchiana wydano nakaz aresztowania, tak samo na Bieriezowskiego i jego gruzińskiego kompana. Klub spadł z ligi. Bo to zaklęte koło: ktoś przejął długi, ale z kolei klub miał potem długi wobec niego”.Carlos Tevez, Alan Pardew i Javier MascheranoNa czym zatem polegał szwindel?Ano na tym, że Mascherano i Tevez ani przez moment nie znaleźli się w całkowitej mocy West Hamu. Właścicielem obu utalentowanych piłkarzy pozostał Kia Joorabchian, za którym stali wspomniani oligarchowie. Teoretycznie TPO nie było jeszcze wtedy nielegalne w Premier League, lecz tylko pod warunkiem, że trzecia strona nie zyskuje choćby najmniejszego wpływu na politykę kadrową klubu. Tymczasem Joorabchian jak najbardziej mógł na ekipę „Młotów” wpływać, na przykład w dowolnej chwili transferując Teveza oraz Mascherano do innego klubu. Wszystko zależało od niego. Działacze West Hamu prawdopodobnie zdawali sobie z tego sprawę, lecz zdrowy rozsądek odebrała im wizja wielkich inwestycji Bieriezowskiego et consortes. Ukarano zatek klub, a niecny proceder ukrócono. Sheffield United, które spadło z Premier League za plecami „Młotów”, poszło do sądu i wygrało. West Ham i tak miał szczęście, że karnie go nie relegowano. Ale oprócz 5,5 milionów funtów kary, musiał jeszcze wypłacić Sheffield blisko 20-milionowe Zahavi swoich związków z grupą Media Sports Investments nigdy nie krył. Kiedy West Ham prezentował Teveza i Mascherano zdumionym brytyjskim dziennikarzom, Izraelczyk pojawił się nawet na sali konferencyjnej. Potem przyznał, iż było jego pomysłem, by Joorabchian powalczył o przejęcie West naznaczone cierpieniem. Kariera Carlosa TevezaCypryjski łącznikKilka lat temu FIFA wypowiedziała wojnę TPO i w wielu krajach tego rodzaju praktyki zostały mocno utrudnione, a finalnie zakazane. Zahavi jest jednak zbyt kreatywny, by dać się wyhamować. Dziennikarze „Der Spiegel” precyzyjnie prześledzili, w jaki sposób agent w tej chwili prowadzi interesy, na podstawie dziwnych przepływów finansowych, towarzyszących kolejnym transferom Lazara Markovicia, byłego gracza Partizana Belgrad, Benfiki czy Liverpoolu. Natomiast belgijska prokuratura zarzuciła niedawno przedstawicielowi Roberta Lewandowskiego, że za pośrednictwem zarejestrowanej w raju podatkowym firemki przejął kontrolę nad klubem Royal Excel Mouscron i uczynił zeń pralnię pieniędzy, przy wykorzystaniu swoich znajomości na – w Apollonie skąd Zahavi wziął się ze swoimi wpływami akurat tam? Pisaliśmy o tym przed laty. „Zahavi to jeden z najlepszych kumpli Mariosa Lefkaritisa – Cypryjczyka, który z pomocą izraelskiego przyjaciela zbudował wokół siebie prawdziwą futbolową monarchię. Lefkaritis jest postacią tak barwną, że wszyscy skorumpowani rodzimi działacze powinni wywiesić sobie jego portret nad łóżkiem. Dla ludzi z obsesją na punkcie władzy – wzór tego, jak po nią bezkarnie sięgać. Dla organów ścigania – najgorszy koszmar. Człowiek o ogromnych wpływach na Cyprze, a za sprawą między innymi Zahaviego, również daleko poza jego pozycję zbudował dzięki firmie Petrolina, której głównym udziałowcem jest od niemal pół wieku. Obecnie siedmiu z dziesięciu członków zarządu Petroliny to Lefkaritisowie. Między innymi dzięki rodzinnym wpływom, jego bratanek przez długi czas umykał wymiarowi sprawiedliwości, mimo udowodnionych zarzutów o pedofilię. Marios nigdy też nie ukrywał, że jego największą miłością jest Apollon, klub z rodzinnego Limassol. Oficjalnie Lefkaritis nie zajmował jednak nigdy pozycji w swoim ukochanym klubie. Przez kilkadziesiąt lat należał natomiast do Komitetu Wykonawczego UEFA i oczywiście prężnie działał jako szef cypryjskiej federacji piłkarskiej. Oficjalne zatrudnienie w Apollonie uniemożliwiałoby mu zajmowanie znacznie ważniejszej dla jego klubu i interesów z Zahavim funkcji w cypryjskiej federacji. Gdy jednak spojrzeć na listę sponsorów klubu, jedną z głównych pozycji od lat zajmuje na niej – cóż za niespodzianka – Petrolina”.„Football Leaks” ujawniło, iż właścicielem sporej części udziałów w Apollonie jest… Zahavi, oskarżany jako się rzekło o uczynienie z cypryjskiej drużyny „stacji tranzytowej”. Miał ściągać do Apollonu zawodników tylko po to, by lada moment sprzedać ich znacznie drożej do innego z kontrolowanych przez siebie klubów – wspomnianego Royal Excel Mouscron. I rzeczywiście, swego czasu transfery na linii Apollon – Mouscron odbywały się nadspodziewanie historie można mnożyć. Na przykład Gonzalo Higuain, zanim zmienił w 2007 roku River Plate na Real Madryt, zanotował z pozoru nieistotny przystanek w drugoligowym szwajcarskim FC Locarno. Na dziwnym dealu zarobił tercet HAZ – Fernando Hidalgo, Gustavo Arribas oraz Pini wszech czasówPełnię swojej potęgi Pini Zahavi zademonstrował piłkarskiemu światu w 2017 roku. Ostatecznie pierwsze pogłoski o możliwych przenosinach Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain traktowano powszechnie jako bajeczki dla naiwnych. Tymczasem Zahavi, jak gdyby nigdy nic, ruszył do akcji. Telefony, spotkania, podróże. Niekończące się uściski dłoni, kilogramy belgijskich czekoladek i kubańskich cygar, dziesiątki toastów wzniesionych francuskim końcu doprowadził do porozumienia.– Neymar zrobił to, co musiał zrobić z jednego ważnego powodu. Na świecie są trzy piłkarskie supergwiazdy: Messi, Ronaldo i właśnie Neymar. Oni nie mogą grać w jednym klubie. Na Camp Nou Brazylijczyk był zawsze numerem dwa za Leo. W rzutach wolnych, karnych, wszystkim innym. Przyszedł do Hiszpanii jako młodziutki piłkarz. Rozwinął się. Teraz jest wielki. Ma 26 lat i osiem-dziewięć sezonów gry na szczycie. Potrzebuje niepodległości. PSG ma wielkie plany. Przed Neymarem nikt nie chciał oglądać ligi francuskiej poza samymi Francuzami. Ney to zmienił – tłumaczył Pini na łamach „Przeglądu Sportowego”.222 miliony euro odstępnego. Największy transfer wszech czasów, absolutna demolka dla światowego rynku i jeszcze większe pole do popisu dla agentów, niż kiedykolwiek wcześniej. Pini Zahavi znów dopisał kilka odręcznych zdań do jednego z istotnych rozdziałów w najnowszej historii futbolu. No i zgarnął tłuściutką, przeszło 10-milionową prowizję. Potem zresztą przydał się też działaczom PSG, gdy trzeba było namówić właściciela Monaco do rozstania z Kylianem Mbappe.– Zrobiłem największe transfery w dziejach piłki. Nie ma wielkiego transferu w historii, w którym nie brałem udziału. Nie ma miejsca na międzynarodowej scenie piłkarskiej, gdzie nie miałbym wpływu lub władzy – w przypływie szczerości przyznał w rozmowie z Der to świadczy o współczesnym futbolu? Oceńcie sami. CZYTAJ WIĘCEJ O ROBERCIE LEWANDOWSKIM:Lewandowski stał się większy niż największe klubyTeraz Bayern robi ze sprzedaży Lewandowskiego sukces. Długo było inaczejLewandowski daje zarobić polskim klubom. Varsovia dostanie prawie trzy miliony złotych!Pięć argumentów, dla których Lewandowski podjął właściwą decyzjęSuarez, Eto’o, Zlatan, Kluivert… Najsłynniejsi napastnicy Barcelony w XXI wiekufot.
jaki jest numer telefonu do roberta lewandowskiego